2nd Mentor Session
data: 21-07-2003

Carl Wilson - fs tailslide over gap
Alleluja.... stało się... tak jak górnicy mają Barburkę, zakochani Walentynki tak i fanatycy kawałka drewna na czterech kółkach doczekali się w końcu swojego święta, bo inaczej chyba trudno określić drugie zawody MSS. Piękny gród słynący z pierników po raz drugi stał się mekką polskiej deskorolki, czymś na kształt deskowego karnawału w Rio, Woodstockiem osób dla których truck nie jest bynajmniej tylko nazwą ciężarówki.

A wszystko zaczęło się mniej więcej rok temu gdy szanowny pan Mentor postanowił pójść w ślady lokalnego bohatera Mikołaja K. i zrobić coś wielkiego, coś co niczym Andrzej Gołota cisnęłoby o parkiet wszystkie poprzednie imprezy deskowe i nie pozwoliłoby im wstać przez czas długi. Do pomocy ściągnął sobie naszych zachodnich sąsiadów i razem postawili park, który do tej pory mógł pojawiać się tylko w snach skaterów z kraju nad Wisłą. Swoje dzieło wykorzystał potem organizując MSS n.1 które (jak dla mnie) było wielkim sukcesem. Ale żeby nie było tak wesoło park potem został na rok schowany, co doprowadziło do ogólnej żałoby, płaczu na miejscówkach, wyrywania włosów i powszechnego lamentu.

Tadeusz Szymański - crooked
No ale gdzieś od marca 2003 roku zaczęły się pojawiać plotki na temat nowego, lepszego Mentora i każdy kątownik, każda rurka, bank drżały na myśl cóż jeszcze wspanialszego może tam powstać. Po podrasowaniu doszedł długi murek na głównym funboxie, ściana banków i quaterów, wielki muras i poręcz na dużym funboxie, piknik (tak Ameryką zawiało), stary dobry polski śmietnik, no i porażka w kształcie zakręconego kątownika.

I rzeczywiście... dnia pańskiego 27.06.2003 roku światło dzienne przez szyby TOR TORu ujrzał nowy, lepszy, stuningowany IOU park. I tego też dnia wiekowe mury toruńskich kamienic znów zaczęły rozbrzmiewać echem stukotu małych poliuretanowych kółek riderów z całego kraju i nie tylko, tłumy młodych mężczyzn (często z eskortą pięknych kobiet) czym prędzej pędziły na ulicę Bema by spojrzeć / przetestować (to w zależności od umiejętności) cuda jakie się w tamtej hali kryły.

Dzień treningów upłynął raczej szybko i bez wielkich rewelacji, na pewno posypało się trochę ciekawych trików, ale jakoś tak niewiele mi ich utkwiło w pamięci, ale z tego co zapadło to 360 flip i benihana air przez duży śmietnik, 270 na five-o zejście 270 na kłaterze, handplanty i inne takie, 5-0 revert i bs tailslide przez gap pomiędzy kłaterami, noseblunt na pikniku, 540 transfer. Na pewno coś ciekawego pominąłem ale sam zajęty byłem parkiem i na wiele rzeczy uwagi nie zwracałem. Jak można się łatwo domyślić większość tych trików padła w wykonaniu gości których (niestety) można było łatwo po poziomie odróżnić. Zza granicy bowiem przybyli szaleni Czesi, macho grande Sven i Anglicy. Z potomków Lecha wrażenie robili na pewno Gutek (chociaż mniejsze chyba niż w zeszłym roku), Artur Czerwiec (ale szybko się wyeliminował), Błażej i paru innych których nie kojarzę. W końcu park halę zamknięto i wszyscy udali się na zasłużony spoczynek.

Bubla Aleks - backside flip
Dzień drugi - eliminacje - zaczęły się tak swojsko, po naszemu czyli z 2 godzinnym opóźnieniem, awarią muzy (sorry ale dźwięk był tragiczny, trzeszczące kawałki HC mogły bez kitu wkurzyć, a jak ktoś w formularzu startowym zaznaczył inne to i tak mógł sobie przy HH pojeździć - trudno, szit happens - za rok będzie lepiej - [mam nadzieję (a jak nie to i tak mam walkmana o!]). Początkowo plan przejazdów był raczej dziwny bo zamiast starych, dobrych jedno minutówek miały być jakieś takie mini jamy (5 osób - 5 min!!? - pewnie dlatego, że było ok. 130 startujących), ale trochę osób wycofało się (fajnie się płaci 150 za dzień jeżdżenia?) i na szczęście wszystko odbyło się normalnie. Pierwsza dziesiątka z zeszłego roku była od razu w finale, więc parę sław się nie udzielało, ale czyste przejazdy obitego w srebro Enrique z kraju Wikingów robiły wielkie wrażenie (fs flip 360 transfer, kickflip przez funbox, flip fs boardslide), podobnie jak pół-svena Oskara Ogleckiego (flip fs boardslide na rurkę). Pepiki (Vintr Tomas i Bubla Alex) wrzucały sobie w przejezdach flipy na bs lip, 5-0, nollie flip transfer, wielki nollie bs i sporo flipów na dużej piramidce + gapy przez funbox na lipslide tak na przykład. Anglicy ogólnie upodobali sobie kłatery i latali sobie jak ich dziadkowie w bitwie o Anglię... wysoko i skutecznie. Z naszych ciekawe przejazdy mieli na pewno spóźniony Eryk Gaj ze swoim bluntem na rurce, 5-0 na wielkim murze i bs tailslide, Gołota i jego flip z kłatera w dół, Linowski z bs five-o, Toruń supastar Czarny oczywiście i jego pankrock stajl. A że jestem lokalnym patriotą to nie mogę nie wspomnieć, że IIImiasto też parę dobrych triczków pokazało. Ogólnie widać było, że skejtparki są wszędzie tylko nie w Polsce i przejazdy w większości były chodzone.... ciekawe czy to się jakoś zmieni? W każdym bądź razie 30 wielkich weszło do półfinału. Na koniec dnia niezły szoł dali Angole którym znudziło się już obalanie browarów przed wejściem i dostawili sobie na kłater śmietnik i zrobili sobie małą sesję z tail-standami i takimi tam, kto tego nie widział niech się tnie. To i pokaz na zewnątrz były chyba najbardziej widowiskowymi częściami dnia.

Przemek Cymbalski - flip crooked
Na wieczór wszyscy wylegli na starówkę doprowadzając do szału toruńskie kobiety (szczególnie te biało-różowe - czemu większość kobiet w Toruń citi nosi się na biało -różowo??), policję i panie w monopolach. Swoją drogą jakoś słaba frekwencja była w Pilonie, a szkoda bo 180o zagrało zajebiście i naprawdę można było się dobrze przy melodyjnych pankach pobawić...

Półfinały - tu już wszystko wyglądało lepiej, już na rozgrzewce posypały się na dużym murku triki w stylu flip crooked, bs smith Cymbalskiego, Eryk z blantem (i 360 flip lipslide na rurce), i ktoś z flipem na bs 5-0. 40 najlepszych (raczej koło 35 bo nie było 5 z zeszłych finałów), walczyło zaciekle o wejście do finałowej 10. Klasycznie pojechał Benjamin, Błażej (fs boardslide i smith na wielkiej rurze - pełen wypas). No i oczywiście zagranica cała. Sven pojechał czysto, zajebiście i nie za bardzo przyjmował do wiadomości, że jego czas już się skończył. Podobnie jego pół-rodak Oskar (flip bs lipslide). Anglicy znowu chwilę polatali... co zakończyło się pobytem w szpitalu szalonego Blackwella. No i Czesi... i tak był to tylko przedsmak tego co chłopaki z kraju knedliczków i Rumcajsa postanowiły pokazać w finałach.

Enrico Petralia - frontside flip
Finały - 10 herosów i dwa przejazdy po półtorej minuty. Gutek miał ładne nollie bs 5-0 i bs tailslide. Dring Berry - 360 flip transfer, gap na lipslide, crooks na wielkim murku, bs blunt transfer. Szalone pepiki - flip, bs tailslide, crooked przez łamaną rurkę, bs bluntslide na zjazdowej rurce, wieeelkie nollie bs, i jeszcze większe bs lipslide na wielkiej rurze do której większość bała się nawet podejść (Vintr Tomas). Bs flip transfer, flip bs 5-0, KICKFLIP BS LIPSLIDE na zjazdowej rurce, 360 flip przez funbox (.....i paw) - pan Bubla Alex. Jak dla mnie zniszczył Enrique i całą resztę. Oskar flip fs boardslide, 5-0, crooks. Macho grande Enrique zapodał feeble, bs lipslide, flip przez dziurę i smith, wszystko pięknie i z flipkami i grabami na quaterach. Ciekawe przejazdy miał też Benjamin, Błażej (5-0 na killer rurce!), Carl Wilson (flip indy na dużym kłaterze, ollie przez fanbox na 50-50).

A na dokładkę i żeby nie było smutno jak sędziowie będą punkty podliczać zorganizowano best trik - trzymający w napięciu niczym filmy z Jamesem Bondem, Gaj i Cymbalski katowali duży mur próbami flip crooked i bs tailslide, Enrique zdjął koszulę i próbował (skutecznie w miarę) macho stajl fs flip 360 i wszystko by było jasne gdyby nie cudownie ozdrowiały dziki Blackwell który niczym burza wparował do parku, przywitał wszystkich 540 transfer i potem zajął się czymś konkretniejszym co przysporzyłoby chwały królowej i nieco ożywiło publikę, i tak z rozwianym włosem, przy wtórze setek skandujących jego imię głosów rozpędził się ...i spróbował przelecieć z quateru przez sporą półkę i barierki poza skatepark!!! W sumie w pewnym momencie to był on jakieś 4,5 m nad ziemią i mimo, że nie miał większych szans na ujechanie tego to z bomby zgarnął 300 EURO za sam pomysł. Jak dla mnie wariat i tyle....

Lee Blackwell - szalone ollie gap
No i zostało już tylko ogłoszenie wyników, szkoda, że nie wpuszczono publiki i policja (ochrona) oddzielała wygranych od reszty (!!!), w każdym bądź razie na 6 miejscu wylądował Gutek, piąty Dring Berry, czwarty pół-Szwed, pół - Polak Oskar Oglewski, trzecie i drugie miejsce dla Pepików (Bubla Alex i Vintr Tomas), i pierwsze (ku zaskoczeniu wielu) przybyły z kraju łosi i pięknych blondynek Petralia Enrique. Ciekawe jakie były kwoty nagród, ale widząc Alexa który prawie zemdlał po otwarciu koperty pewnie tak samo duże jak w zeszłym roku.

No nic ...kolejny MSS minął... kąpiel w szampanie była... gadżety rozrzucono ... pan Mentor wszystkim pogratulował... nowe twarze zauważono... skatepark postoi jeszcze przez moment i znów odejdzie na roczny spoczynek pod trybuny... stukot kółek powoli zamierał na ulicy Szerokiej... ale... za rok pewnie będzie jeszcze lepiej... czekamy...

Demon

<- powrót

Błażej Lewandowski - 5-0
foto: Rdn
Copyright © www.deskorolka.pl 2001-2010.
Hosted by InfoServe.pl