Mentor Skateboarding Session 2002
data: 22-10-2002

Błażej Lewandowski - smith grind
To była zdecydowanie najbardziej oczekiwana impreza tego sezonu. Wszyscy wiązali z nią wielkie nadzieje, nadzieje, że może w końcu po tylu latach pojawi się ui nas impreza na skalę europejską i... niestety nie do końca się to udało. Osobiście uważam, że zawinił brak odpowiedniej reklamy, ale nie w tym rzecz jak mogło być, ale jak było, a było i tak bardzo dobrze. Po raz pierwszy w Polsce powstał na prawdę rewelacyjny skatepark zbudowany specjalnie pod deskorolkę i co jeszcze ważniejsze - został w naszym kraju! Nie było wprawdzie jakiś wielkich zachodnich gwiazd oprócz Stefana Lehnerta, ale za to polskie gwiazdy pokazały prawdziwą klasę.

Pierwszy dzień przeleciał jakby przez palce. W zasadzie nic wielkiego się nie wydażyło. Większość osób dopiero przyjechała i zaczynała się zapoznawać ze skateparkiem, więc nic ważnego się nie wydażyło. W nocy w hotelu był wprawdzie mały incydent z grupką skaterów z Anglii, którzy próbowali udowodnić, że u nich do pokoju wchodzi się po drzewie.

Lee Blackwell - benihana
Drugiego dnia odbyły się eliminacje. Ponieważ na prawie 90 startujących było tylko 6 obcokrajowców to poziom był zdecydowanie "polski", czyli dużo nieudanych prób, dużo chodzenia po skateparku, zamiast płynnej zmiany przeszkody. Klasę pokazali za to obcokrajowcy. Ostatecznie wystartowało ich tylko 4, bo reszta odniosła jakieś kontuzje (ciekawe czy przy upadku z drzewa;-) ). Najlepiej pojechał Stefan Lehnert, który... jeździł po skateparku jakby chciał się tylko poodpychać, a przy okazji zrobić jakieś triczki. Widok był niesamowity, bo ten koleś z uśmiechem od ucha do ucha i bez najmniejszych oznak skupienia podjeżdżał na poręcz i pyk... smith grind, potem jechał dalej i pyk... nosegrind na murku na funboxie. Po jego przejeździe od razu było widać, że przyjechał tutaj po to by wygrać. Anglicy (Lee Blackwell i Dan Leech), specjalizowali się w lotach - benihana, frontside flip nad copingiem i piękne graby w ich wykonaniu wywoływały brawa publiczności. Z naszych najlepiej pojechali Jacek Jakubowski z Tomaszowa Maz., Artur Czerwiec z Poznania, Przemek Cymbalski z Opola, Błażej Lewandowski z Płocka oraz Tadeusz "Gutek" Szymański z Warszawy. Jacek z Tomaszowa był 3. po eliminacjach i od razu wszedł do wielkiego finału.

Tadeusz Szymański - transfer to backside tailslide
Trzeciego dnia było najwięcej atrakcji. Najpierw odbyły się półfinały, potem wilki finał i best trik. Tego dnia publika dopisała znacznie bardziej i miała co oglądać. Poziom był wyraźnie wyższy niż w eliminacjach. Przejazdy nie obfitowały może w jakieś super triki, ale za to skuteczność, a więc i widowiskowość, była znacznie większa. W półfinałach prawdziwą klasę pokazali Tadeusz Szymański i Beniamin Kojło. Tadek zrobił m.in. swój popisowy numer - backside tailslide na funboxie i transfer na backside tailslide na rurce za co dostał gromkie brawa. Benek za to miał wręcz wymarzony przejazd m.in. nollie heelflip, smith grind i lip slide na rurce, oraz crooked przez cały łamany murek. Niestety w finałach Benkowi nie udało się powtórzyć przejazdu z eliminacji. W finałach najlepiej, nie licząc oczywiście Stefana, pojechał Tomek Kotrych. Jego przejazd to prawie same nosegrindy, ale za to jego backside nosegrind zejście 180 na funboxie był chyba najlepszym trikiem przejazdów. Poza Tomkiem w pamięci utknęli mi Błażej i Poskrobek, którzy specjalizowali się w trikach na poręczy. Każdy z nich pokazał frontside boardslide oraz 50-50, a Błażej dodatkowo także 5-0! Najlepsze techniczne triki sypał oczywiście Gutek i to on wyników wygrał best trik robiąc kickflip na crooked.

Ostatecznie wyniki przedstawiały się następująco:
1. Stefan Lehnert (Niemcy)
2. Tomek Kotrych (Warszawa)
3. Lee Blackwell (Anglia)
4. Tadeusz Szymański (Warszawa)
5. Błażej Lewandowski (Płock)
6. Krzysiek Poskrobko (Białystok)
7. Jacek Jakubowski (Tomaszów Mazowiecki)

Po zawodach pan Mentor nie miał zbyt wyraźniej miny i widać było po nim, że spodziewał się mniej więcej tego co ja na początku, ale taka jest brutalna prawda - bez odpowiedniej promocji nikt się nie pojawi! Zresztą nie ma się czym przejmować - Mistic Cup też na początku był tylko czeskimi zawodami, a teraz... Do zobaczenia na kolejnych zawodach.

Rodzyn

<- powrót

Łukasz Kondradczyk - fs bluntslide
Spoczywaj w pokoju
foto: Rdn
Copyright © www.deskorolka.pl 2001-2010.
Hosted by InfoServe.pl