|
|
data: 22-10-2004
 |
|
Wiliam Phan - fs flip
|
Późno już i w ogóle - zimera na dworzu niesamowita, liście z drzew spadają, wakacje mi się kończą, mamy jakiś tragicznie słaby wtorek i nic się nie dzieje imprezowego, jest mi źle, a na dodatek jest druga w nocy i zamiast postąpić jak normalny człowiek i pójść spać właśnie natchnęło mnie na refleksje o tym co działo się jakieś dwa miesiące temu... niby wiele się wydarzyło od tej pory, ale może pomęczę się dla dobra ogółu i coś tu naskrobię (a może i mi coś z tego wpadnie - ha!) A więc co się działo? Lato, słońce, całonocne melanże na plaży (i nie tylko), kobiety pokazujące nieco więcej niż zwykle, no i oczywiście dużo, dużo, naprawdę dużo dobrej deskorolki...
Tak się złożyło, że wakacje 2004 upłynęły nam pod znakiem dobrych zagranicznych tourów kursujących po naszym pięknym kraju i szukającym miejscówek na których można nieco pokatować. Nieoficjalnie pojawił się POPWAR, a zaraz potem, już na pełnym legalu, z wielkim hukiem i w ogóle pojawili się u nas francuscy wymiatacze z teamu AEON.
Na dzień dobry (czy też bon jour) zaatakowali Katowicką Paderewę - co się tam działo nie wiem - nie byłem, nie napiszę- ale na pewno działo się dobrze. Następnego dnia byli już w na głównym Warszawskim spocie - Witosie - gdzie na początek William Phan bez większego problemu pyknął sobie bs kickflipa pod 4 schody, potem switch bs pod 3 i aby ładnie sekwencję zakończyć to dołożył fs flipa z 7. Miejscówka dość szybko znudziła się - więc ruszyliśmy na poszukiwania kolejnych - ale ani Uniwersus, ani Capitol jakoś nie podpasowały chłopakom. Dopiero pod wieczór Alex Carolino upatrzył sobie pokaźny gap pod Pałacem kultury - barierka (nie niska) i za nią jakieś półtora metra w dół - (AAAAAA !!!! KOMP MI PADA) - i niezbyt wiele się zastanawiając sieknął tam pięknego switch kickflipa (a co? normalnie też byłby ładny, a jak jest napisane, ze na drugą nogę to ładniej w prasie wygląda). Na tym się pierwszy dzień pobytu w stolicy skończył - przynajmniej dla mnie - padłem na cycki (niestety swoje) i nawet obietnica dobrej imprezy nie była w stanie mnie ruszyć.
 |
|
Frank Brattiero - crooked
|
Następnego dnia miało się odbyć demo w naszym wspaniałym, jedynym krytym parku - ale nawet darmowe koncerty i dobre triki jakoś nie ściągnęły do wnętrza tłumów warszawiaków - no nic - trików padło sporo bo chłopaki skateparki mają obcykane i się nie musieli nawet wysilać zbytnio - nosegrindy, blunty, grindy na drugą nogę, flipy na bankach szły bez żadnego problemu - pokrzepieni vege posiłkiem (Piotr wielki respekt za sprowadzenie Vegavegani - są niesamowici - bakłażany w cieście jeah!!!)francuziki trzaskali jak źli.
Dzień 3 - znów street i nadal stolica - po krótkiej sesji z autografami w skateshopie 108 ruszono pod kolumnę Zygmunta gdzie najpierw Franck Baratiero przez blisko 2 h bez znużenia i z wręcz stoickim spokojem katował linię - ollie z 6, noolie bs z 7 i z kolejnej 7 sw fs heelflip. Z kolei pod samą kolumną każdy z pozostałych riderów (no może oprócz Fredericka z Finlandii któremu ta miejscówka jakoś nie podpasowała) ułożył sobie ciekawą sekwę - William rozpoczął od fakie cabarellial flip pod 3 potem sw fs flip i noolie invard heelflip z 3 przez ławkę, Baptiste z kolei pod 3 wbił się switch heelem, potem sw. fs. Bigspin heel (damn!!!) i nollie bs heel przez ławę. Na koniec Alex pod 3 zrobił hardflipa, dalej fs flip i sw. fs flip przez (stanowczo zbyt wiele obijaną już) ławkę.
 |
|
Baptiste Myzor - nosegrind
|
Jakoś tak śmiesznie wyszło, że następnego dnia zamiast spokojnie wracać do domu, udało mi się zabrać z polskim dystrybutorem AEON - wspomnianym już Piotrem oraz Angelą w dalszy ciąg touru - Woodcamp - tam zaraz po przyjeździe riderzy przyjęli role sędziów w finale contestu podsumowującego pierwszy turnus, a następnego dnia pokazali parę ciekawych triczków ku radości licznie zgromadzonej młodzieży. Alex na murku przy london gapie ujechał nolllie flip noseslide i perfekcyjnego fs crooksa, do tej pory cichy Frederick z mroźnej Finlandii odnalazł się na piramidzie - po chwili rozgrzewki pokazał bs double flip transfer i vaerial heel. Tu i ówdzie ktoś coś jeszcze zdusił i zaczęło się szaleństwo z autografami - a team nie mogąc sobie poradzić z rozgorączkowanymi fanami domagającymi się gadżetów serwował się ucieczką.
Na koniec zostało już tylko 3 miasto - do tej pory skutecznie omijane przez wszystkie tego typu atrakcje. Na pierwszy ogień poszła Gdynia - lecz chłopaki nieco zamarudzili i z demo pod Teatrem muzycznym wyszła tylko krótka gra w skejta. Na garażach jednak ostro wzięli się do pracy - Baptiste przez największy gap ujechałfs flipa, Alex sw showit i switch vaerial kick. Miejscówki w Gdańsku jakoś im nie podpasowały i oprócz paru prób sw. fs flipa z ósemki nad Motławą nic się nie działo do wieczora. Dopiero następnego ranka (wg francuskiej rachuby czasu ok.14) Franck uparł się na bs tailslide na nowo odkrytym murku we Wrzeszczu co zakończyło się dość poważną kontuzją ręki. Na AWFie Baptiste pokazał chyba największe wypasy wyjazdu - na, jakby nie patrzeć rzetelnej, poręczy z 9 zmęczył smitha, overcrooka, a także zakończył tour z niemałą dziurą w kolanie przy próbie salad. Na sam koniec pobytu francuzików w 3mieście znów odwiedziliśmy motławskie 8 - gdzie dość szybko Alex stracił deskę w odmętach rzeki, Frederick połamał dwie przy sw. shovit, a William dobił sobie kostkę przy próbie fakie flipa.
I koniec - z rana jeszcze tylko pokręcili się po mieście, porobili zakupy, odwiedzili pogotowie (z którego co bardziej kontuzjowani musieli skorzystać) i pognali dalej w trasę. Ale pewnie wrócą znowu...gdyż Polska stanowczo przypadła im do gustu... jak zresztą widać - polski team rośnie w siłę.
Demon
<- powrót
|
|
|
|
|
 Kacper Ustarbowski - 360 kickflip
foto: Rdn |
|